Lekcja historii na żywo, czyli inscenizacja bitwy w siennicy

POWIAT MIŃSKI
Tematem niezwykłej uroczystości 22 lipca było odtworzenie fragmentów potyczki, jaka rozegrała się tu 13 września 1939 r.
Celem rekonstrukcji tamtych wydarzeń było upamiętnienie losów żołnierzy września, którzy stawiali opór niemieckiemu najeźdźcy.
Konferencja prasowa
Odbyła się o godz. 9, w Zespole Szkół im. H. i K. Gnoińskich w Siennicy. Przedstawiono na niej główne założenia inscenizacji oraz opowiedziano o siłach i środkach zaangażowanych w organizację pokazu.
“Wychowanie patriotyczne to jeden z naszych podstawowych obowiązków wobec przyszłych pokoleń. Ucząc historii, kształtujemy tożsamość narodową naszych uczniów, ale też kreujemy przyszłe społeczeństwo obywatelskie. Dlatego naszym moralnym zadaniem wobec młodych jest przypomnienie dziejów narodu, ocalenie ich od zapomnienia. Chcemy to jednak robić w sposób atrakcyjny, ciekawy, przystający do wymagań współczesnego odbiorcy, dlatego proponujemy udział w żywej lekcji historii” - napisała w swym apelu dyrektor siennickiego Zespołu Szkół, Małgorzata Podstawka. I o to organizatorom w głównej mierze chodziło.

Wspólna modlitwa
Przed pokazami w miejscowym kościele proboszcz ks. Marek Kasprzak odprawił mszę św. w intencji żołnierzy września 1939 r. Wierni dziękowali bohaterom tamtych wydarzeń za odwagę, honor, poświęcenie, oddanie sprawie Ojczyzny, modlili się za żywych i zmarłych.

Niezwykłe przeżycie
Po mszy kawalkada pojazdów samochodowych, motocykli, koni i pieszych, ruszyła w stronę cmentarza, bo tam -  na łąkach - odbyły się pokazy.
Przedtem jeszcze uroczysta zbiórka z kompanią honorową wystawioną przez 23. bazę lotniczą w Janowie, uroczysty apel poległych i salwa honorowa. A także wystąpienia ministra Czesława Mroczka, członka zarządu woj. mazowieckiego Janiny Ewy Orzełowskiej, starosty mińskiego Jana Antoniego Tarczyńskiego oraz gospodarza gminy Siennica, wójta Grzegorza Zielińskiego.
Narrator - dr Andrzej Olejko - człowiek o ogromnej wiedzy historycznej, przez cały czas trwania inscenizacji opowiadał, podpowiadał, instruował, informował o mających nastąpić kolejnych epizodach potyczki.
Potyczki - bo nie była to regularna bitwa - polskiego 91. dywizjonu pancernego z niemieckim oddziałem rozpoznawczym 14. dywizji pancernej.
Obecni byli nie tylko mieszkańcy Siennicy, również ci z odległych zakątków powiatu mińskiego a nawet z odległych miejscowości. Przybyli dzięki dobrej informacji, o którą zadbali harcerze z 14. drużyny w Ptakach. To oni rozsyłali zaproszenia, kolportowali plakaty, wykonali setki telefonów, zapraszając na to niecodzienne widowisko.

Przemówiła historia
Najpierw pojawili się ułani na swych rumakach. Pokaz umiejętności nie tylko jeździeckich, ale także władania szablą i lancą. Za nimi zwiad konny, potem - zmotoryzowany.
I pierwsza potyczka z przypadkowo spotkanym wrogiem.
I tak jak wtedy, ludność cywilna wypędzona z własnych domów uciekała najpierw na wschód, potem w rozproszeniu, exodus mieszkańców wsi i miast. I radość ze spotkania polskich oddziałów i ból po stracie najbliższych. I ponowny atak, tym razem już większych sił niemieckich. W końcu - odwrót naszych, płonące zabudowania, zabieranie rannych z pola walki. Pozostała pamięć.

Warto dziękować
Za ten niesamowity pokaz, za odtworzenie tamtych wydarzeń. Grupom rekonstrukcyjnym, które pokazały sprzęt bojowy, wiernie odtworzone uzbrojenie, umundurowanie i oprzyrządowanie. Pirotechnikom, imitującym wybuchy granatów, pocisków moździerzowych i armatnich, świst kul karabinowych. Grupie ludności cywilnej i sanitariuszom zbierającym rannych z pola walki. Mieszkańcom, za przybicie. Szczególne podziękowanie dla inicjatora przedsięwzięcia, Zbigniewa Nowosielskiego, działa-cza społecznego, rekonstruktora zabytkowych pojazdów, współpracownika Muzeum Wojska Polskiego i Muzeum Powstania Warszawskiego, dla 14. drużyny harcerskiej Listków Przyklejonych do Szyby Deszczu Kropelką, pracowników Muzeum Ziemi Mińskiej, urzędu gminy, Towarzystwa Pamięci 7. Pułku Ulanów Lubelskich, Lokalnej Grupy Działania, Zespołu Szkół w Siennicy, strażaków i policjantów.
E. KARPIŃSKI