Bili się w Siennicy

INSCENIZACJA BITWY W OBIEKTYWIE JANUSZA MAZURKA

Przyjechali z całego kraju. 140 mężczyzn w mundurach żołnierzy polskich i niemieckich z okresu II wojny światowej. Były konie, czołgi, działka, karabiny, motocykle, niemal, jak przed 73 laty. Nawet pogoda była nieco podobna do tej z końca ówczesnego lata. Przed południem, kiedy doszło do bitwy pod Siennicą, powietrze nagrzane było do 20 stopni. W niedzielę 22 lipca nieco się ochłodziło.
Do Siennicy przyjechały Grupy Rekonstrukcji Historycznej z Warszawy, Krakowa, Białegostoku, Bielska Białej. 22 lipca 2012 roku miały wziąć udział w inscenizacji bitwy, do jakiej faktycznie doszło w Siennicy 13 września 1939 roku. Inscenizacja odbyła się na łące tuż przy cmentarzu, bo pole, gdzie na początku wojny doszło do starcia wojsk polskich i niemieckich, jest już zagospodarowane.
HISTORIA BYWA CIEKAWA
Do historycznej daty, kiedy bitwa miała miejsce, pozostały jeszcze niecałe dwa miesiące. Jednak wakacje, to czas, kiedy grupy rekonstrukcyjne mają w kalendarzu wolne terminy. To m.in. skłoniło inicjatorów przedsięwzięcia, czyli Lokalną Grupę Działania Ziemi Mińskiej, do zorganizowania wcześniejszego pokazu i zaprezentowania nietypowej lekcji historii. Tysiąc egzemplarzy jednodniowej gazety „Siennica wrzesień 1939", którą wydano z okazji tego wydarzenia patriotycznego, rozeszło się w mgnieniu oka.
Na starcie wojsk polskich i niemieckich na łące oczekiwali goście honorowi, wśród których był Czesław Mroczek, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, starosta miński Antoni Tarczyński, członek Zarządu Województwa Mazowieckiego Janina Ewa Orzełowska, wójt Siennicy Grzegorz Zieliński oraz żołnierze legendarnej 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty, którzy walczyli na polach w Siennicy właśnie 13 września 1939 r. Dopisali również widzowie. Kilka tysięcy obserwatorów z niecierpliwością oczekiwało rozpoczęcia bitwy...

HUK, DYM, ATAK...
Narrator z wielkim zacięciem opowiadał, co się dzieje na polu bitwy. Jednym tchem wymieniał: 25 pułk ułanów (wchodzący w skład Nowogródzkiej Brygady Kawalerii), który liczył łącznie 600 koni zaprzęgowych potrzebnych do ciągnięcia pojazdów, i 91 dywizjon pancerny, który 13 września 1939 r. wjechał do Siennicy i zaskoczył Niemców z 11 dywizji piechoty. Kawalerzyści przed bitwą w Siennicy zsiadali z koni, zostawiali je pod lasem, a sami walczyli pieszo. W bitwie 13 września 1939 roku uczestniczyli żołnierze z 9 dywizjonu artylerii konnej i o nich również mówiono podczas inscenizacji. Nie mogło też zabraknąć pojazdów mechanicznych, których używano w prawdziwej bitwie. Miały one wówczas pod maską zaledwie 20 czasami 45 koni mechanicznych, ale ich silniki miały tyle mocy, by w razie potrzeby ciągnąć nawet samochód pancerny. Tak jak w czasie prawdziwej bitwy, na łące w Siennicy ustawiły się: tankietka, czołg, działa, granatnik, działko broni maszynowej...
W natarciu są Polacy... Niemcy się wycofują... Tankieta uszkodzona... Słychać krzyki: sanitariusz, sanitariusz.... - relacjonuje narrator, a na łące, zgodnie z opisem, który słyszy publiczność, toczy się batalia.

HISTORYCY PATRZĄ Z PRZYMRUŻENIEM OKA
Wśród patronów naukowych, którzy czuwali nad autentycznością zdarzeń inscenizowanych z tymi historycznymi, był Wiktor Cygan. Podkreślał on, że Wołyńska Brygada Kawalerii pod dowództwem Władysława Andersa, która liczyła około 2 tys. ludzi, nacierała od Warszawy w kierunku Kałuszyna, by związać wojska niemieckie. W tym czasie 6,5-7 tys. żołnierzy Nowogródzkiej Brygady Kawalerii parło do Siennicy (stacjonował tam batalion liczący około tysiąca Niemców), a potem brygada miała ruszyć w kierunku Kałuszyna. Niestety do Kałuszyna nie dotarła. Bitwa w Siennicy została nagle przerwana. Mimo, że teren był pod kontrolą Polaków, dowodzący otrzymali rozkaz, by natychmiast przerwać walkę, zaś wszystkie siły wycofać i skierować na Lubelszczyznę. Zdaniem Wiktora Cygana, bitwa w Siennicy miała małe znaczenia strategiczne. Poległo w niej około 20 polskich żołnierzy (11 spoczywa w zbiorowej mogile, dwóch nieznanych żołnierzy leży w pojedynczych mogiłach).
Inscenizacja bitwy w Siennicy, odbyła się po raz pierwszy, ale - jak zapowiadają organizatorzy - nie po raz ostatni. Ma to być jedno z większych wydarzeń historyczno-patriotycznych w regionie.

BOŻENA NOWOTNIAK